fbpx

Jedna prosta metoda na zarządzanie czasem

Photo by Icons8 Team on Unsplash

Jak zarządzać czasem w dobie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2? Dzieci uczą się w domach, a rodzice stali się ich nauczycielami. Do tego samego domu przeniosła się praca. No i nadal trzeba sprzątać, gotować i, oczywiście, dbać o siebie.

Siedzimy teraz w domu, mamy mnóstwo czasu! No… niezupełnie.

Jak pracować z dziećmi w domu i jeszcze robić to efektywnie?

Mama przedszkolaka na pewno ma nieco inne problemy niż mama ucznia. Tata dwójki ma inne dylematy niż tata czwórki. Samotnie mieszkająca mama inaczej sobie radzi niż ta, która ma do dyspozycji męża, babcię, dwie ciotki i kuzyna. Ale postaram się dotrzeć do Was wszystkich.

Ponarzekajmy trochę publicznie (wirtualnie!), ale zaraz potem weźmy się w zaciszu domu do działania!

Znam jeden sposób…

Napisałam w moich poradnikach, że przez całe liceum uczęszczałam do szkoły, w której zajęcia odbywały się tylko raz na dwa tygodnie (poradniki możesz kupić niżej, dowiesz się z nich więcej o zarządzaniu czasem):

Tak, ale nie oznaczało to wcale, że uczyłam się tylko wtedy. Nie, ja po prostu sama planowałam swoje dni, dowolnie ustalając godziny zadań, tak, by pomieścić w każdej dobie naukę do matury, pracę i jeszcze spotkania ze znajomymi, a nawet randki z moim chłopakiem. Mieszkaliśmy wtedy razem i ciągle gdzieś wychodziliśmy, a nasze życie towarzyskie było bardzo bujne. Dawałam sobie z tym wszystkim radę! Powiem więcej, było to dla mnie zbawienne doświadczenie i fascynujący okres w moim życiu. Ceniłam i nadal cenię sobie wolność.

Ale dość o mnie.

Jak więc zorganizować sobie dzień w dobie pandemii COVID-19?

Tak naprawdę potrzebujesz tylko małej kartki i długopisu.

Codziennie rano (ale równie dobrze możesz to zrobić wieczorem poprzedniego dnia) wypełnij kartkę zadaniami do wykonania. Tak to wygląda u mnie rano:

Prosta metoda na zarządzanie czasem

Jak widzisz, zdążyłam wykonać kilka rzeczy. Z samego rana pouczyłam się angielskiego (stąd skreślona cyfra 3 na dole i dopisana 2 – zostały mi więc jeszcze dwie serie nauki). Potem ćwiczyłam i rozciągałam się do szpagatu, jak co dzień. W międzyczasie wstały moje córki, ale wiedzą już, że czas ćwiczeń to czas mamy (uff!). Kiedy już trochę ogarnęłam dzieci (śniadanie, zabawy, wspólne czytanie) przyszedł czas na sesję zdjęciową (z córkami w roli głównej, tym razem coś artystycznego). I tak dotarłam tutaj.

Dlaczego nie ustaliłam konkretnych godzin na wykonanie zadań? Ponieważ mam dzieci. To wystarczająca odpowiedź. Kiedy uczęszczały do szkoły/przedszkola mogłam zaplanować cokolwiek nawet co do minuty. W tej sytuacji jednak nie jest to możliwe. Musiałabym zamknąć córki w szafie (naprawdę nie można?!).

Dlaczego nie uwzględniłam na kartce lekcji córki? Bo tego pilnuje sobie sama. Ja tylko jej przypominam, ale to jej zadanie, nie moje. Ucz dziecka odpowiedzialności. Od najmłodszych lat (Lilia jest w 1. klasie).

Nie mam parcia na to, by każdego dnia skreślić wszystkie zadania, bo też nie o to w tym wypadku chodzi. Oczywiście, są wśród zadań te, które MUSZĘ zrobić codziennie (jak pisanie książki i ćwiczenia), ale większość wykonuję tylko wtedy, kiedy znajdę chwilę czasu. Przy dzieciach muszę być elastyczna.

Więc po co właściwie mi ta karteczka?

Na początku krajowej kwarantanny, kiedy tylko moje córki zajęły się sobą, dosłownie nie wiedziałam w co ręce włożyć i najczęściej błądziłam po domu zbierając zabawki, myłam naczynia, przeglądałam serwisy społecznościowe… Teraz zerkam tylko na karteczkę i w kilka sekund decyduję, które zadanie w tej chwili wykonam. I od razu zabieram się do działania! Nigdy nie wiadomo ile będzie trwała (cicha) zabawa dzieci.

A Ty, co wypiszesz na swojej kartce?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *